• Do następnej wyprawy…

    Home » Norwegia » Dzień 15 – Droga Trolli

    Dzień 15 – Droga Trolli

    22.07.2013

    Dojechaliśmy do Tromso – miejsce, z którego rano ruszamy promem (w porcie były miliony roztrzaskanych meduz przez wpływające i wypływające promy… chyba to mi najbardziej utkwiło w pamięci z tamtego miejsca) na Geiranger Trollstigen… chyba naszej największej niewiadomej podczas Wyprawy – a bus da radę? A nie stoczy się? A nie jest za ciężki? A nie przegrzeje się? Plaplapla, które skutecznie nas stresowało. Każdy oczywiście chciał prowadzić, ale ja zostałam zdyskwalifikowana z powodu braku prawa jazdy, Ada też, Zuzia chyba nawet za mocno nie chciała (?), Olek miał wjechać drugi raz. Także bezdyskusyjnie prowadził Rafał, który najlepiej znał busa.

    Przegapiliśmy oczywiście jedyny znak ostrzegawczy, że można spotkać Trolle, więc zdjęcia nie będzie. Nawigacja pokazywała nam co nas czeka, więc napięcie rosło, ale było wesoło. Wreszcie naszym oczom ukazała się serpentyna, genialna, niesamowita, zapełniona samochodami, kamperami, AUTOBUSAMI. Pieliśmy się coraz wyżej i wyżej, niezbyt szybkim tempem, ale to pozwalało nam rozglądać się dookoła, aż tu nagle… bach! Kierowca przed nami zatrzymał się idealnie pod górę, idealnie zostawiając nas na zakręcie. Ręczny zaciągnięty, a bus powolutku się toczył. Potem zagwozdka, jak ruszyć, żeby nie spaść na samochód za nami, bo oczywiście wszyscy zderzak w zderzak 2 próby zakończyły się fiaskiem, ale w końcu Rafał opanował maszynę i dalej podziwialiśmy widoki z coraz wyższej perspektywy.

    Muszę Wam powiedzieć, że czegoś piękniejszego chyba nie widziałam! Cała norweska przyroda, cudowna pogoda… No i szczyt, cel osiągnięty! I wierzcie mi, że patrząc w dół z tarasów widokowych nie uwierzycie, że udało Wam się wjechać po tej serpentynie! Kiedy bus stał na parkingu i stygł, bo jednak dało mu to trochę popalić, my biegaliśmy jak szaleni po schodach, po skałkach, ławeczkach, tak było pięknie… Zresztą, co ja Wam będę gadać, sami popatrzcie!

    P.S. Jutro o tym, co było podczas zjazdu, pierwszym księżycu na trasie, czekoladzie z serem pleśniowym i nieziemskim upale.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *