• Do następnej wyprawy…

    Home » Boka Kotorska » Dzień 29 – kolejny deszczowy dzień

    Dzień 29 – kolejny deszczowy dzień

    5.09.2014

    Spokojnie, bez pośpiechu, koło 10:00 nieśmiało wyjrzałam za okno sprawdzając pogodę… Lało!! Nie słyszałam szmerów z innych pokoi, wiec poszłam pod prysznic. Potem kolejno wszyscy zaczęli się budzić :). Ustaliliśmy na śpiąco śniadanie i pojechaliśmy – ja, Rafał i Justyna. Znaleźliśmy wielki hipermarket i wszystko się udało poza tym, że nie można było dostać jajek. I tu i w pobliskich sklepach :p. Wizja jajecznicy się trochę oddalała. Justyna zapytała tubylców i udało nam się kupić w najmniejszym sklepiku świata :). Szczęśliwi wróciliśmy i wzięliśmy się do roboty przy śniadaniu. Pogoda nadal nie napawała optymizmem… A zwłaszcza na chodzenie po parku. Leniwie się zbieraliśmy, aż pani zaczęła mieć delikatne dąsy. Spakowaliśmy więc rzeczy do busa i od razu było miłej :p. Podzieliliśmy się z panią polskimi specjałami alkoholowymi :). Zmiękło jej serduszko i zaczęła opowiadać o swojej rodzinie (zwłaszcza o córce, która ma 22 lata, skończone 4 kierunki studiów i była w trakcie robienia doktoratu!) i okolicy. Okazało się, że nocowaliśmy przy skrócie nad Czarne Jezioro, który pokazała nam owa pani :). Co prawda jej 7 min spacer zajął nam pewnie ok 15 – 20, ale efekt był piękny! Tak jak mówiła. Zrobiliśmy spacer po brzegu, zwiedziliśmy budowany dopiero :((( park linowy. Marcin nawet przeszedł 2 – 3 przeszkody bez zabezpieczenia. Ubaw miał niezły. Nie spadł, więc też się cieszyliśmy :). Po wszystkim ruszyliśmy do busa, bo PADAŁO! Zaczęliśmy drogę do Podgoricy – stolicy. Już z przewodnika nie płynęły żadne zachęcające słowa… Na miejscu niestety się sprawdziły :(. Najciekawsze wg nas było to, że wszystkie drzewa wyglądały już jesiennie! Świeciło słońce, ale widok i temperatura (na tę chwilę) był przerażający! Jeszcze Chorwacja! Halo, pogodo! Zrobiliśmy foteczki z pomnikami i robotami, których było kilka w mieście i pojechaliśmy dalej. Chyba niestety nie możemy polecić Podgoricy jak fajnego miasta :(. Przed nami była Budva, na którą największą chęć miała Justyna. Wcześniej, w drodze ustaliliśmy, że Podgoricę, Budvę i Bokę Kotorską zaliczamy bardzo turystycznie. Wszystko po to żeby spędzić pół dnia więcej na plaży w Kuciste, gdzie czekał na nas Surf Club :). Do Budvy dotarliśmy ok 20, rozdzieliliśmy się na 3h i Kasia, Justyna i Marcin poszli zwiedzać, a nas czekała restauracja z Wifi :(. Mieliśmy do nadrobienia kilka obowiązków. Niestety wypełniły nam całe 3h, więc z Budvy poznaliśmy tylko kawałek deptaka. Reszta, tak jak się spodziewaliśmy, była zachwycona miasteczkiem. No nic – kiedyś tam wrócimy :)! Ok 23:00 ruszyliśmy do Boki Kotorskiej na poranny piękny widok :). Boka składa się z pięciu tworzących ją zatok – wybraliśmy tę środkową, na którą musieliśmy złapać prom. Płynął max 15 min i kosztował nas 8 €. Po ciemku szukaliśmy miejsca, z którego potencjalnie rano byłby dobry widok. Ekipa z tylu trochę podsypiała, więc zdaliśmy się na swój nos i wybraliśmy mały podest pod drzewkiem nad samą wodą :). Było miło, nawet nocą. Przez godzinkę Rafał pouzupełniał dziennik z roboczą lampką z butelki i telefonu i po pierwszej dołączyliśmy do śpiących :). Na poranek kolejna ambitna pobudka. No, zobaczymy :p.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *