• Do następnej wyprawy…

    Home » Boska Wyprawa » Dzień 32 – pełen Chorwacji

    Dzień 32 – pełen Chorwacji

    8.09.2014

    Obudziliśmy się nad brzegiem Adriatyku, pod jedynym drzewem na parkingu 🙂 Już wieczorem widok był intrygujący, a rano tylko upewniliśmy się w tym, że wybraliśmy najlepsze miejsce! I dodatkowo był prysznic na plaży 🙂 Justyna na ochotnika poszła po świeże pieczywo, więc luksus jak w hotelu :p Najedzeni i wypoczęci ruszyliśmy w miasto! Które przywitało nas oczywiście brakiem miejsc parkingowych :p. Po dłuższej chwili wjechaliśmy na płatny parking (7 kun/1h) i poszliśmy zwiedzać. Miasto ‚z wierzchu’ wydaje się być nienaznaczone żadnymi oszałamiającymi zabytkami. Jednak zbliżając się do Pałacu Dioklecjana (który sam w sobie jest zagadką) mijaliśmy cudowny bazar ze starociami! Prawdziwa kopalnia niezwykłości i skarbów. Niestety ceny też potrafiły być niezwykłe 🙁 Podobno chodząc po starówce chodzi się właśnie ruinami Pałacu Dioklecjana 🙂 I rzeczywiście, nie znając tego faktu można się wkurzyć, bo szukasz pałacu, szukasz i nic :p  Całość starówki tworzą malutkie, marmurowe uliczki ze sklepami i pamiątkami. Każdy znajdzie coś dla siebie – my zachorowaliśmy na czekolady np. z winem i suszonymi figami oraz na winogronowe mydełka. Nie brzmi jak 8 cud świata, ale wierzcie – te mydełka powalają 🙂 ! Na głównym placu w pewnym momencie zebrał się tłum i stanął jak wryty… Dołączyliśmy, a jakże 🙂 ! Po chwili na balkon wyszedł starożytny wojownik i zaczął wykrzykiwać do tłumu, a tłum odpowiadał. Teleport w inne czasy! Chodząc uliczkami mija się rożne krypty, muzea i wieże. Weszliśmy tylko na wieżę dzwonniczą, z której można było zobaczyć cały Split. Najładniejszy widok był od strony morza :). Kosztowało nas to po 2 euro. Niewiele. Po kilkugodzinnym spacerze, zmęczeni jak prawdziwi turyści uznaliśmy, że jest jeszcze dobra pora, żeby ruszyć i dojechać na zachód słońca w Zadarze. W Zadarze czekały na nas Organy Morskie i Pomnik Słońca 🙂 Nie daliśmy jednak rady pokonać ciurkiem całej drogi – głód nas przycisnął :p Zatrzymaliśmy się w lesie na polance, rozstawiliśmy ‚kuchnię’ i przygotowaliśmy sobie obiad :). Chwilę po, byliśmy już w Zadarze. Parking przy marinie został walutowo przetestowany 🙂 Kasia i Marcin wrzucili do niego liry tureckie. Zadziałało :p. 1 lira = 1 minuta 😀 Przeszliśmy stare miasto, które niestety miało Wifi w chmurce… Próbowaliśmy się opanować, ale nie do końca dało radę. Szliśmy za tłumem, na deptak, do Organów, do słońca 🙂 Udało się. Zdaniem większości Organy były super! Chodzi w nich o to, że otwory były na wysokości morza, które uderzając w nie wydobywały ‚muzykę’. Rafał stwierdził, że fajne, ale żadna to muzyka :p Gadanie. Siedział i słuchał, i zatykał dziury razem z dziećmi :). Kawałek dalej znajdował się wielki okrągły panel słoneczny, który wieczorem oddawał swoją energię i świecił na kolorowo 🙂 ! Na czas do ‚zrobienia się ciemno’ poszliśmy na lody, kawy i inne pyszności! Wróciliśmy na deptak i okupowaliśmy panel 🙂 Wyglądał trochę jak mata do tańczenia z podświetlanymi krokami :p

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *