• Do następnej wyprawy…

    Home » Nowy Jork » Dzień 29 – Nowy Jork w Nowy Rok

    Dzień 29 – Nowy Jork w Nowy Rok

    Jane's Carousel - Brooklyn Bridge 1.01.2016
    Słońce nas zmotywowało do przyzwoitego wyjścia z mieszkania 🙂 Umowa była taka, że w pierwszy słoneczny dzień płyniemy na Statuę Wolności, ale pech chciał, że przesiadka była przy Brooklyn Bridge, więc do Statuy nie dojechaliśmy :p. Wszystko pięknie tylko znowu daliśmy złapać się myśli, że będzie pusto, pięknie, romantycznie, klimatycznie… Plaplapla. TŁUUUUUM! Trzeba było przystanąć na chwilę, złapać oddech i skupić się na moście i Brooklynie :)! Jest piękny, majestatyczny, zupełnie inny, niż cała masa rzeczy dookoła… Przeszliśmy nim na drugą stronę, do bardziej klimatycznej części Brooklynu. Były piękne parczki i ławki, knajpki i mantra z dzieciństwa – karuzela, jak z bajki! Ta na Brooklynie jest z 1922 roku, stoi w ‚namiocie’ ze szkła, który latem jest otwierany, trochę żałowaliśmy, że nie jesteśmy tu wieczorem, ale i tak było pięknie! Przejażdżka kosztuje tylko $2 :D! Czas jest satysfakcjonujący. Tylko ja oczywiście chciałam usiąść na osi wewnętrznej karuzeli i usiadłam na koniku dla dzieci… nie galopował, nie machał się, tylko góra, dół :p. Dookoła był naprawdę miły widok – mosty, rzeka, rożne instalacje, słońce, wieżowce na Manhattanie, moglibyśmy tam w sumie zamieszkać! Pisałam już, że zima dopadła Nowy Jork? Nawet poprószył śnieżek :). Póki co biało nie jest, ale temperatura mocno spadła… Ale za to na Alasce zapowiadają deszcz i temperaturę na plusie :/!! Trzymajcie kciuki, żeby lepiej tak nie było jak tam wylądujemy!! Dzień powoli się kończył, czyt. zaczęło się ściemniać, więc szybko postanowiliśmy pojechać jeszcze do, a właściwie na High Line Park! Świetne miejsce. Park, deptak, miejsce do złapania oddechu. Zrobiony został na wiadukcie po starej linii pociągów towarowych, pomiędzy wybrzeżem, a Manhattanem. Nasze Bulwary nad Wisłą można ODROBINĘ porównać do tego miejsca – nowe instalacje, drewniane szezlongi, ławki, ławeczki, alejki, tylko komarów i muszek mniej :p. Niesamowite wrażenie robi spacer nad ulicami Manhattanu. Domyślamy się tylko jak bardzo oblegany jest latem :). Można położyć się na trawniku, popatrzeć w niebo, czasami zajrzeć też do luksusowych loftów :p. Mieszkania są na wyciągnięcie ręki, swobodnie można zrobić sobie kładkę z okna do parku :). Cały park ma 2,33km, pierwszy odcinek został otworzony w 2009 roku i sukcesywnie otwierane są kolejne. Nie przeszliśmy całości, bo w okresie zimowym o zmierzchu jest zamykany. Jest tam zagłębie kolejnej mojej ukochanej rzeczy z NY – water tanków! Mogłabym się na nie gapić jak dziecko w bajkę! Przenoszą myśli w zupełnie inne lata, dają niesamowity klimat odnowionym wieżowcom. Jest mnóstwo drewnianych, ale gdzieniegdzie widać też pomalowane w rożne abstrakcyjne rzeczy, a znaleźliśmy nawet jeden witrażowy. Zastanawia nas tylko dlaczego Amerykanie nie stworzyli jeszcze żadnych pamiątek z tym motywem :(. Szukam sposobu jakby się do takiego dostać… Jest coraz mniej czasu, ale się nie poddaję! Po zmroku zaczęliśmy walkę o kolację, żeby tylko nie skończyć w Marielli przy Columbus Circle – restauracyjka z pastami i pizzą na kawałki – bardzo dobra, ale nie w kółko. Nigdy nie wiadomo co wybrać, więc zamawiasz kawałek pizzy i makaron (najlepsze pesto na świecie!!) i nie kończysz :p, a i tak nie dasz rady wstać od stolika… Ale przecież wiemy, że wylądowaliśmy właśnie tam, łapiąc po drodze po dwa donutsy :p. Koło mieszkania wstąpiliśmy do osiedlowego sklepiku ze sprzedawcą cwaniakiem, który zawsze się targuje w sklepie. Na szczęście na wesoło, więc wiadomo, że z $25 za kubełek lodów zrobi się $5 :). Resztkami sił zebraliśmy się też do pralni, a tam poznaliśmy miejscowego rapera yo, yo! Po pytaniach czy znamy tego rapera albo tamtego rapera zastanawialiśmy się jak mu powiedzieć, że ‚nie znamy żadnego rapera’ :p, bo wyglądał jakby umiał się bić :p. Na szczęście zapytał o 2paca! Uf! I jeszcze jedna śmieszna rzecz z pralni – fotele z funkcją masażu :D!! Można prać cały dzień. Mieliśmy też długą walkę z internetem żeby wrzucić posty, ale Rafał tak zresetował router, że padł :p. Dlatego dzisiaj takie kombo :). Jutro idziemy walczyć z kolejką na One World Trade Center – trzymajcie kciuki 🙂 i znowu odwiedzić małą Polskę na Greenpoincie.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *