• Do następnej wyprawy…

    Home » Nowy Jork » Dzień 31 – w pogoni za słońcem

    Dzień 31 – w pogoni za słońcem

    Brooklyn Bridge 3.01.2016
    Na szczęście słońce nie nawaliło i dzisiaj znowu świeciło od rana. Dzień zaczęliśmy od One WTC! Nie pamiętam czy pisaliśmy ile kosztuje – $32 za osobę, tyle samo, co Empire, które osobiście polecam bardziej. Głównie z tego powodu, że był tam taras niezabudowany. Niemniej WTC też robi wrażenie. Fajne w USA jest to, że na czas kolejki (która jest zawsze i wszędzie!) są przygotowane atrakcje – filmy, opowiadania, rożne instalacje. Tutaj też nie było inaczej, najbardziej podobała nam się winda, z którą film zobaczycie na fb. A co było minusem? W niektórych miejscach, np. kafejka z widokiem na miasto, miała taras odsunięty od granicy okna na ok. 2m! Było kilka takich miejsc i bardzo dużo przestrzeni zabierały stoiska z pamiątkami. Ciekawą rzeczą była też możliwość wypożyczenia iPada z aplikacją, która pokazywała nazwy i opisy budynków za oknami, oczywiście je lokalizując. Niestety koszt absurdalny – $50!! Na szczęście o wszystkich minusach zapomina się od razu po złapaniu miejsca przy oknie! Z jednego z nich mieliśmy idealny widok na Liberty Island i StatuęWolności! Zebraliśmy się na dół i wybrzeżem poszliśmy do Battery Park na prom. Złapaliśmy go od razy, wypływają, co 20min, koszt to $18 osoba. Usiedliśmy na samej górze i obserwowaliśmy Statuę z każdej strony, bo prom zanim dobije do brzegu, opływa całą wysepkę! Zrobiliśmy sobie mały spacer i chcieliśmy wejść na piedestał Statuy… Oczywiście Pani w okienku przed promem nie powiedziała, że dzisiaj tylko u niej można kupić bilety, na miejscu nie ma takiej możliwości (musimy nauczyć się jak natręty pytać!), a na miejscu okazało się też, że bilety na wejście najlepiej kupować z wyprzedzeniem. No trudno. Na dole też było super ! Okazało się też, że w pakiecie mamy wycieczkę do Muzeum Imigracji. Wysiedliśmy więc na przystanku pośrednim na Ellis Island w drodze powrotnej i poszliśmy do muzeum. Może nie brzmi spektakularnie, ale takie właśnie było! Znajduje się w budynku, w którym oryginalnie były odprawy, przyjęcia i badania. Strasznie nam się to podoba, że do pokazania jakiejś historii używa się tutaj oryginalnych miejsc, w których się to działo! Budynek nawet jakby miał same gołe ściany, to można się w nim zakochać! Opisywane historie chwytają za serce, a zdjęcia z miejsca, w którym dokładnie stoisz zabierają w inny czas…! Płynąc promem do Bsttery Park i patrząc na zachodzące słońce zachciało nam się, a właściwie mi (ale ta miłość taka ciężka, że Rafał dał się namówić :)) pobiec na Brooklyn Bridge i zobaczyć stamtąd Manhattan w pomarańczowej barwie. Truchtaliśmy 30min, zastał nas wielki tłum na samej mecie i misja została wykonana w 70%… Zabrakło z 15min, żeby było idealnie. Postanowiliśmy pocieszyć się czym? Jedzeniem!!! Wsiedliśmy w metro na Greenpoint, licząc na to, że ‚Pyza’ będzie otwarta- była! Zamówiliśmy dla każdego coś dobrego, porcje były tak wielkie, że reszta poszła na jutrzejsze śniadanie . Idealnie pyszny koniec pięknego dnia!

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *