• Do następnej wyprawy…

    Home » Anchorage » Dzień 38 – wsiąść do pociągu (nie)byle jakiego

    Dzień 38 – wsiąść do pociągu (nie)byle jakiego

    Alaska Railroad - Aurora Winter Train 10.01.2016
    Pisaliśmy Wam już jak ciężko się tutaj wstaje… Dzisiaj było apogeum. Czekała nas wycieczka widokowa pociągiem do kolejnego przystanku – Anchorage, stolicy Alaski. Wstaliśmy po 6 i wiedzieliśmy, że na jakiekolwiek przejaśnienia trzeba czekać około 4,5h… No nic. Nastawiliśmy się pozytywnie na jazdę takim pociągiem :). Natomiast gorzej było z Anchorage… Wszyscy w Fairbanks zgodnie twierdzą, że (cytuję :)) – ‚Anchorage sucks’ :p. Sprawdzimy. Teraz pociąg :). Już sam wizual wprowadza w dobry nastrój – OGROMNY żółto-niebieski skład z ciągle uśmiechająca się obsługą i te wielkie okna…! My swoje bilety kupiliśmy w październiku, ale w okresie zimowym spokojnie można kupić je na stacji :). Zapłaciliśmy łącznie $390. Na pokładzie są śniadania, lunche i obiady – koszt dla dwóch osób, to ok $35 (z napiwkiem) za którykolwiek posiłek. To średnia półka cenowa z dostępnych dań. Plusem jest to, że każde było pyszne, a wege burger wymiatał!! Za herbatę płaci się raz ($1,80), a potem tylko uzupełnia (z resztą, jak wszędzie w USA) :). Wypiliśmy jej hektolitry, bo była najlepszym grzaniem :). A w dodatku Rafał zakochał się w herbacie konkretnej firmy, więc może ją pić zamiast jedzenia i dlatego kupiliśmy sto pudełek do PL. Najlepsza pamiątka, to praktyczna pamiątka. W całym składzie pociągu ludzi było jak na lekarstwo. Z obsługi był przewodnik i konduktor + ludzie z kuchni. Na wejście cały nasz wagon poprosił o zgaszenie światła, żeby lepiej było widać to, co za oknem i zgasili :). Czekaliśmy wszyscy na świt jak na zbawienie – taki krajobraz, a zdjęć się nie da robić :p. Okna w przedziałach się nie otwierały, ale w każdych drzwiach wejściowych było okienko do otwierania kiedy się chce :)! Super! Więc otwieraliśmy je non stop, jak pokręceni :). Świetne było to, że nawet jak była kolejka, to nie było złości, że ktoś za długo. Każdy robił wedle potrzeby i szło dalej :). Zresztą w takim przewiewie nie wytrzymasz więcej, niż 3-4 zdjęcia :p. Jak już pisaliśmy ‚legenda głosi, że pociąg się zatrzymuje w środku niczego :)’. Zatrzymał się dwa razy! Raz przy jakiejś starej chatce, do której trzeba było zejść przez zaspy i zamarzniętą rzekę :). Problem był jedynie taki, że chatka ta nazywała się kabiną, o którą pytałam konduktora. Tylko ja pytałam o zobaczenie kabiny maszynisty, a on pomyślał o tej chatce (bo jest w przewodniku). Ale zanim dowiedzieliśmy się, że to nie ta kabina, to dobiegliśmy do pierwszego wagonu żeby wejść… Po chwili zaczął biec do nas przewodnik, machając rękami i krzycząc ‚blablabla nie wolno!’. Smutni i obrażeni wróciliśmy na miejsca… Drugi przystanek był na najdłuższym moście na całej trasie kolejowej Alaski! Wow, wow, wow! Strach, że drzwi zdjęciowe się otworzą i wszyscy zginiemy, był większy, niż do tej pory :p. Na szczęście wszyscy przeżyli! Nam podróż minęła szybko i przyjemnie – oglądaliśmy Alaskę z otwartą buzią, a jak się ściemniało to zaczęliśmy zaczepiać ludzi, a może oni nas (?) :p. Okazuje się, że Anchorage wcale nie lubi Fairbanks :p, że nie dadzą sobie odebrać broni, a na najciekawsze noże jesteś w stanie czekać 5 lat w kolejce 🙂 (z Florydy), i że polskie ‚nie brudź’ może bawić do łez. Atmosfera domowa! Nie zamienilibyśmy tych 12h w pociągu na nawet najszybszy lot samolotem!! A w dodatku zastanawiamy się jak tu wrócić latem na tę trasę 🙂 i urósł nam apetyt (kolejny raz!) na podróż Koleją Transsyberyjską… Póki co Alaska :)!! Anchorage na pierwszy rzut oka nie zachwyca… Zwykłe szare miasto z roztopami. Pojechaliśmy odebrać wypożyczony samochód – wymarzone GMC Rafała :). Wielki, żeby w razie śniegów i planowanych wyjazdów za miasto nie ugrzęznąć. Śniegów nie ma, ale frajda z takiej ciężarówki jest niemała! Minusem było to, że nie maja GPS w wypożyczalni i trzeba kupić, ale podobno w Walmart są po $20. Ciekawostka. Nie było :p. Najtańszy kosztował $98. Bazujemy na papierowych mapach, co ma swój urok :). Kolejny dzień się skończył… Jutro ucieczka w las i dzicz! Trzymajcie kciuki, żeby nie padał deszcz!

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *