• Do następnej wyprawy…

    Home » Rodzinka poza granicami » Dzień 8 – Warna i dojazd do Stambułu

    Dzień 8 – Warna i dojazd do Stambułu

    Okładka (Kopiowanie)

    21.05.2016

    Obudził nas ten sam idealny śpiew ptaków, przy którym zasypialiśmy. Dobrze, bo wstaje się coraz ciężej po coraz dłuższym zwiedzaniu. Bardzo dokładnie oglądaliśmy okolicę Złotych Piasków i Varny… Albo fenomen już minął, albo co innego nas powala, albo po prostu w sezonie wszystko wygląda weselej. Wszystkie zabudowania wyglądały jakby je zbudowano kilkadziesiąt lat temu i zostawiono samym sobie. Efekt rudery wzmacniał się przez brak słońca. Postanowiliśmy zacząć od Retro Muzeum. Zdziwienie nr 1 – mieści się w galerii handlowej, zdziwienie nr 2 – bilet ok 23zł, zdziwienie nr 3 – OD RAZU po wejściu na salę nas zatkało! Rafałowi do tej pory kopara opada 😊. Ja biegałam chaotycznie, do wszystkiego, co wpadło mi w oko, Rafał i Rodzice chodzili alejkami po kolei 😊. Samochody były w takim stanie, że można zakochać się w każdym, detale dopracowane perfekcyjnie, wiele modeli wystawionych było w kilku wersjach, miliony zabawek, aparatów, maszyn do pisania, kosmetyków, rowerów, wózków, suszarek! Rodzice przypominali sobie wszystko, czym się bawili albo co miało największe wzięcie w PL. Była kolekcja papierosów i zapałek, modele samochodów, gałek do drążka skrzyni biegów… Dodatkowo pod każdym samochodem było lustro żeby widzieć podwozie. Długo nie mogliśmy przestać rozmawiać o tych wszystkich rzeczach! Dowiedzieliśmy się jeszcze, że muzeum jest prywatne i ma rok. Później kupiliśmy kosmetyki z róż bułgarskich, kilka pamiątek i mieliśmy iść na miasto…Jednak podjęliśmy decyzję, że nas nie zachęca, więc użyliśmy samochód i zjedliśmy obiadek 😊. Na myjni ‚wąż’ zrobił psikusa i wyskoczył pod ciśnieniem wody z taką prędkością, że pół stacji benzynowej zdążyło się umyć (!), a Rafała twarz długo się regenerowała po zderzeniu ze strumieniem 😛. Zebraliśmy manatki i ruszyliśmy do Stambułu. Po drodze oczywiście lało, ale było pięknie. Granica pochłonęła nam ok 1h, bo nasze ministerstwo podaje informację, że wizy do Turcji nie są już konieczne, a Pan w okienku bez nich nie wpuszcza…Całe szczęście, że można było je kupić 😊! Skasowali nas na 100€ i puścili dalej. Do hotelu dotarliśmy po północy, głooooodni jak wilki! Ponieważ mieliśmy hotel w centrum, szybko uwinęliśmy się z tureckim kebabem i przejściem koło Hagii Sophii. Płac był tak pusty, że nie poznaliśmy go bez turystów 😛. Ostatnimi siłami wczłapaliśmy się do łóżek…

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *