• Do następnej wyprawy…

    Category Archives: Nowy Jork

    Dzień 41, 42 i 43 – Ostatki

    0

    13, 14, 15.01.2016 Jesteśmy już 3 tygodnie w Polsce. Pracujemy, wdrażamy się w szarugę, opowiadamy znajomym i rodzinie, przeglądamy zdjęcia i nie możemy się powstrzymać od planowania kolejnej wyprawy. Pomysłów jest mnóstwo, czasu trochę mniej i funduszy po USA też. Ale zanim jakieś konkrety, to wróćmy jeszcze do NYC na 3 dni. Dość długo zastanawialiśmy […]

    Czytaj dalej...

    Dzień 34, 35 i 36 – Czy chcielibyśmy zamieszkać na Alasce?

    0

    6, 7, 8.01.2016 Obudziliśmy się rano z wielkim uśmiechem, bo lecimy na Alaskę :D! Nareszcie zostawiamy NY! Zostawiamy miasto! Piękny jest, ale męczy. Kolejny raz łamaliśmy stereotyp komunikacji i pojechaliśmy na lotnisko właśnie nią. Droga z naszego mieszkania na Manhattanie miała trwać godzinę i dokładnie tyle trwała. Na lotnisko w Newark pojechaliśmy metrem (single ride […]

    Czytaj dalej...

    Dzień 31 – w pogoni za słońcem

    0

    3.01.2016 Na szczęście słońce nie nawaliło i dzisiaj znowu świeciło od rana. Dzień zaczęliśmy od One WTC! Nie pamiętam czy pisaliśmy ile kosztuje – $32 za osobę, tyle samo, co Empire, które osobiście polecam bardziej. Głównie z tego powodu, że był tam taras niezabudowany. Niemniej WTC też robi wrażenie. Fajne w USA jest to, że […]

    Czytaj dalej...

    Dzień 30 – najlepsza pizza na świecie!

    0

    2.01.2016 No dobrze, trochę poszaleliśmy i kupiliśmy tyle rożnych rzeczy, że trzeba było wysłać paczkę do Polski. Od tego zaczęliśmy dzień. Dojechaliśmy na Greenpoint do Biura Podróży ‚Polonez’. Pani miła, gadka szmatka, pakowanie, obklejanie, ważenie… Wycena. Dra – mat! Paczka lotnicza (3tyg) $167! Czyli to, co zaoszczędziliśmy na wyprzedażach poszłoby w eter. Paczka morska (4-6tyg) […]

    Czytaj dalej...

    Dzień 29 – Nowy Jork w Nowy Rok

    0

    1.01.2016 Słońce nas zmotywowało do przyzwoitego wyjścia z mieszkania 🙂 Umowa była taka, że w pierwszy słoneczny dzień płyniemy na Statuę Wolności, ale pech chciał, że przesiadka była przy Brooklyn Bridge, więc do Statuy nie dojechaliśmy :p. Wszystko pięknie tylko znowu daliśmy złapać się myśli, że będzie pusto, pięknie, romantycznie, klimatycznie… Plaplapla. TŁUUUUUM! Trzeba było […]

    Czytaj dalej...

    Dzień 28 – Sylwester

    0

    31.12.2015 Od kiedy tylko powstał plan wyjazdu do USA wiedzieliśmy, że na powitanie Nowego Roku pójdziemy na Time Square. Z dwóch powodów – nigdy nie spędziliśmy Sylwestra pod chmurką i nigdy w takim tłumie. Stety niestety plan ten rozwiewał się z każdym tygodniem na miejscu, a z każdą wizytą na Time Square znikał :p. Tłum […]

    Czytaj dalej...

    Dzień 25, 26 i 27 – zamknięcie roku

    0

    28, 29, 30.12.2015 Ten tydzień to nasze samotne i indywidualne zwiedzanie Wielkiego Jabłka. Pierwszy dzień, poniedziałek, postanowiłem rozpocząć wycieczką sentymentalną i pokazać Honoracie kawałek swoich wspomnień z dzieciństwa. Pojechaliśmy na Coney Island, gdzie babcia zabierała mnie z siostrą na plażę i do Luna Parku, a dziadek wyławiał z wody ogromne meduzy i przynosił je do […]

    Czytaj dalej...

    Dzień 23 i 24 – big sales day(s)

    0

    26, 27.12.2015 Zanim tu przyjechaliśmy, to zacierałam rączki na to szaleństwo 🙂 A teraz mamy zdarte całe stopy :p. To nie będzie długi post, bo wszystko, co się wydarzyło nas przerosło… Wstaliśmy pełni werwy, zapału do ‚walki’ i takich tam. Weszliśmy do pierwszego sklepu – tłum, promocje raczej średnie (trzeba pamiętać, że w USA najgorętsze […]

    Czytaj dalej...

    Dzień 21 i 22 – święta

    0

    24, 25.12.2015 Po długich i wcale nie najlżejszych rodzinnych rozmowach do rana musieliśmy odespać. Po przebudzeniu czuć już było zapach bigosu. My wstaliśmy najpóźniej. Kiedy Panie okupowały łazienkę, Panowie (ja i Darek) wyszli po ostatnie zakupy. Wspólnie przed zaplanowanym wyjściem na koncert Harlem Gospel Choir podzieliśmy się przywiezionym od babci opłatkiem i zjedliśmy pierogi (w […]

    Czytaj dalej...

    Dzień 19 i 20 – proza życia

    0

    22, 23.12.2015 Wylot z SF był trochę ulgą, bo te ulewy wpędzały w zły nastrój i ogromną niemoc, ale oczywiście jak jechaliśmy na lotnisko, zaczęło świecić słońce! Trochę ulgą nie był, bo to jednak piękne i miłe miasto! Ale jak już wspominaliśmy – wrócimy w sierpniu :p. Na lotnisku, mówiąc wprost, były takie jaja, że […]

    Czytaj dalej...